Najlepszy chleb w Łodzi

Zjesz w Montagu na Piotrkowskiej. Świetne miejsce. Mała piekarnia, w której można również wypić kawę i zjeść rogalika. Możesz się poczuć jak prawdziwy obywatel dużego miasta, zwłaszcza jeśli podobnie jak ja podjedziesz tam rowerem. Nie ma nic lepszego po ciężkim dyżurze niż zapach pieczonego chleba, kilka stolików, sympatyczna atmosfera. Polecam chleb razowy z czarnuszką. Cena to 10 złotych, ale zapewniam, że warto.

Jem bardzo niewiele pieczywa, głównie dlatego, że większość produktów oferowanych w sklepach nie ma wiele wspólnego z prawdziwym chlebem. Najgorsze są gotowe kanapki oferowane u mnie w pracy, zawierają 200% glutenu i są z jakiegoś takiego dziwnego nadmuchanego, niesmacznego ciasta.

Jak zaczęła się moja miłość do Montagu? Któregoś dnia w dyżurce karetek pojawił się chleb, którym poczęstował mnie kolega. Był zjawiskowo smaczny. Równie dobra była historia.

Młody człowiek miał do zrobienia projekt na wczoraj. Niestety dobił go ten cały ASAP i dedlajn i postanowił się trochę wspomóc pewnymi substancjami. Jak to często bywa, przyśpieszył trochę za bardzo i się przestraszył. Istnieje pewne ryzyko związane z braniem narkotyków, ryzyko tego, że zwyczajnie zrobisz sobie krzywdę, bądź też ciąg myśli przyśpieszy tak bardzo, że wpadniesz w psychozę.

W Wielkiej Brytanii istnieje ponoć charytatywna pomoc o nazwie „Opiekun Tripu”. Jeśli boisz się, że sprawy zaczęły przyjmować niekorzystny obrót, można poprosić o pomoc człowieka, który przyjedzie i dotrzyma towarzystwa, potrzyma za rękę etc, dopóki wszystko nie zostanie zmetabolizowane. U nas tę rolę pełnią zazwyczaj karetki i lekarze na wizytach domowych, a także oddział toksykologii. Niestety uszkodzenia związane z braniem narkotyków są w moim mieście dosyć powszechne. Swoistą statystyczną nadreprezentację mają skoki z wysokości. Łagodniejszą wersją jest coś w rodzaju gry w Prince of Persia w realu, to jest skoki z jednego balkonu na drugi. Byłem, widziałem. Chyba najmniej szkodliwą rzeczą, o której słyszałem w tym kontekście było wyjadanie cytryn z pisuaru w klubie. To wszystko nawet rozumiem, całość wyglądała bardzo ładnie, metalowa rynna wyłożona lodem, a tam pełno świeżych cytrusów. Właściciel klubu bardzo szybko przestał dokładać nowe cytrusy, widać za dużo to kosztowało.

Wróćmy jednak do naszego bohatera. Miał on głowę na karku, więc wezwał pomoc lekarską. Na miejscu mój kolega usłyszał:

„Wziąłem trochę narkotyków żeby poprawić sobie koncentrację, bo mam ważny projekt. Wygląda na to, że trochę za bardzo przyśpieszyłem, w sensie z moimi myślami i potrzebuję pomocy. Mam tu pyszny chleb. Nie, nie wyjdę dopóki nie zjecie po kanapce. Nie dajcie się prosić, zaraz Wam zrobię coś dobrego”

Chłopaki długo się nie zastanawiali, ratownik popatrzył na lekarza, lekarz na ratownika i zjedli, dla dobra pacjenta rzecz jasna. Widzicie sami jaka ofiarna jest polska służba zdrowia, dla pacjenta zrobią wszystko.

„Dobry chleb prawda? Chciałbym Wam coś dać, ale nic nie mam, to weźcie ten oto chleb na drogę i się z nim podzielcie. Wyglądacie na takich chłopaków, co to lubią sobie pojeść”

W ten oto sposób spróbowałem najlepszego chleba w Łodzi.

Proszę o udostępnianie treści:

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *