Czy warto osiągnąć sukces w życiu?

To nie jest takie oczywiste. Do myślenia dały mi rozmowy ze znajomymi i to co jest najciekawsze, czyli to czego ludzie nie mówią. Zadziwiająco duża część społeczeństwa cierpi na rozmaite dolegliwości psychiczne, które są wstydliwie ukrywane. Jest to duży problem, ponieważ łatwiej ludziom by się funkcjonowało, gdyby na imprezie mogli opowiedzieć o swoich lękach, obawach, o tym jakie leki muszą brać, żeby zasnąć, o napięciu, które im towarzyszy. Pewnie częściej też szukaliby pomocy specjalistów. Po moich znajomych, którzy uczęszczają na psychoterapię widzę, że to naprawdę działa i pomaga i że osoby, które otwarcie mierzą się z własnymi problemami na przestrzeni lat osiągają imponujące rezultaty. To działa w podobny sposób, w jaki pracuje się z ofiarami różnych traum, opowiadanie tej samej historii po wielokroć sprawia, że jesteśmy się w stanie inaczej do niej odnieść i z czasem przestaje nas przerażać.

Zastanawia mnie funkcjonowanie na zasadzie „jest kiepsko, ale mam tabletki, jakoś zacisnę zęby, nie mogę zwolnić”. Ludzie nie rozumieją, kiedy pytam się, czy to jest tego wszystkiego warte, czy nie lepiej zwolnić, przecież nie są szczęśliwi. Wydają mi się być zapętleni, niczym zombi. Mój kolega zaczyna pracę w poniedziałek o 8 rano, kończy we wtorek o 20:00. W środę znowu na 8 do pracy i schodzi z szychty o 20 w czwartek. W piątek pracuje już normalnie i chwali się wolnymi weekendami. Czemu takie szaleństwo jest w ogóle możliwe? Wysłuchując historii walczyłem z chęcią uderzenia go, czy też powiadomieniu jakiejś instytucji. Tylko jakiej? Kogo to obchodzi?

Koszta sukcesu ukrywane są przed najbliższymi, lekarze czasem decydują się na samoleczenie się, czasem pojawia się alkohol do snu. Liczne badania mówią o wyższej niż przeciętnej liczbie chorób psychicznych u osób wykonujących zawody medyczne. Zagadnieniu temu będzie poświęcony osobny wpis, gdyż problem ten wydaje się być zaniedbywany.

Najbardziej interesuje mnie odpowiedź na tytułowe pytanie. Jak patrzę na ludzi, to wydaje mi się, że nie warto, że to wszystko kosztuje za dużo. Bardziej racjonalnym podejściem wydaje się być próba ograniczenia konsumpcji, zmniejszenie swojego przywiązania do rzeczy. Problemem dla mnie wydaje się to, że nie znam zbyt wielu osób, u których sukces nie wiązałby się z pewnym lękiem. Najpierw jako młodzi ludzi toczymy dramatyczną walkę o zdobycie pewnej pozycji społecznej, a później lękamy się jej utraty. Być może nigdy nie osiągnę życiowego sukcesu, ale jakoś tak wydaję mi się, że ważna jest cierpliwość, że na wszystko jest czas, że prędzej czy później pieniądze człowieka znajdą. Wciąż czekam.

Dużo dał mi rok spędzony w Hiszpanii, zetknięcie z innym sposobem myślenia, z całą kulturą latynoską było dla mnie szokiem. „Jestem szczęśliwy, mam rodzinę, jestem zdrowy, mam pracę nie mam powodów do narzekań”. Jak to możliwe, że ci ludzie tak jakby mniej narzekali, bardziej potrafili cieszyć się życiem?

W Polsce po tym jak ukradziono mi ukochane auto nauczyłem się obywać bez samochodu, przez cały rok niezależnie od pogody pokonywałem rowerem 25 km dziennie. Bywało ciężko, zwłaszcza gdy padał śnieg, ale miałem z tego dużo radości. Samochód kupiłem dopiero ze względu na działalność w Porozumieniu Rezydentów i jego największą zaletą jest to, że był tani i że spełnia swoją funkcję użyteczną.

Nie chciałbym żebyście mieli mylne wrażenie. Nie mam nic przeciwko odnoszeniu sukcesów, lubię ludzi z pasją, kreatywnych, po prostu nie spotkałem zbyt wielu osób, których życie było jakoś tak zdrowo poukładane, wyważone. Po prostu mam wrażenie, że ludzie nie bardzo wiedzą co zrobić ze swoim życiem i że traktują swoją pracę jako formę ucieczki, a zewnętrzne objawy dobrobytu jako formę potwierdzenia własnej wartości. Irytuje mnie pewne nachalne opowiadanie o własnych zarobkach. Nie wiem czy wynika to z tego, że sam zarabiam stosunkowo mało, że nie odnoszę specjalnych sukcesów i zwyczajnie zazdroszczę, że nie mogę na tym polu podjąć rękawicy. Nie chcę spłycać tematu do błyskotliwej puenty, ale kiedy słyszę, „zobacz jakie mam mieszkanie w kredycie, jak urządzone, jakie auto w leasingu”, mam ochotę powiedzieć, „ale też trochę jesteś wrakiem człowieka i jak zaczniesz psychoterapię, to specjaliści dużo na Tobie zarobią”.

Być może znowu jest to polską specyfiką, że wszystko tyle kosztuje, być może kiedyś będzie u nas lepiej, ale nie sądzę. Brakuje solidarności i gry zespołowej, ludzie wierzą w to, że są w stanie w pojedynkę pokonać system, odnieść sukces, podobnie jak Amerykanie uważają się za milionerów z przejściowymi trudnościami.

To wszystko boli mnie także dlatego, że jako pacjent nie chcę żeby mną i moimi bliskimi zajmował się lekarz, który pracuje 300 godzin w miesiącu. W momencie wizyty chcę żeby był maksymalnie skoncentrowany, on ma być osobą, która pracuje mało, zarabia dobrze, a w wolnych chwilach zamiast dorabiać, może pozwolić sobie na aktualizacje wiedzy, na udział w konferencjach. Chcę żeby on miał czas na życie w społeczeństwie, na pójście do kina, na zabawę z dziećmi.

Jako lekarz nie mogę zaakceptować tego, że zakrzywiamy prawa popytu i podaży, jest nas mało, ale nasza stawka godzinowa jest żałosna. Irytują mnie ludzie, którzy podejmują pracę za niższą stawkę od mojej, tylko dlatego żeby dostać więcej dyżurów. Oczywiście tak działa kapitalizm, mam tego świadomość. Nie ma takiej liczby godzin, której nie byłby w stanie przepracować polski lekarz. Czy informatycy próbują osiągnąć dobrobyt poprzez absurdalne zwiększanie ilości nadgodzin płatnych 28 PLN brutto? W ten sposób może z Polski wyemigrować nawet połowa medyków, a i tak nie doprowadzi to do zwiększenia wynagrodzeń.

Na zakończenie warto odnieść się do klasyki. Po jednej z bitew z Rzymianami, Pyrrus jednym zdaniem zdołał przejść do historii:

 Jeszcze jedno takie zwycięstwo, a będziemy straceni

Życzę Wam, żeby codziennie zwycięstwa, nie przybliżały Was do nieuchronnej klęski, lecz były źródłem satysfakcji i szczęścia. Na początku będzie trudno, ale w kolejnych postach postaram się opowiedzieć, czym jest prawdziwy rozwój, a nie korzystanie z protez, które pozwalają na holowanie swoich neuroz przez życie.

Proszę o udostępnianie treści:

Comments

comments

9 myśli nt. „Czy warto osiągnąć sukces w życiu?

  1. Łukasz

    trafne spostrzeżenie, o Amerykanach uważających się za milionerów z przejściowymi trudnościami. Lepiej bym tego nie ujął.

    Odpowiedz
    1. admin Autor wpisu

      To nie moje ;), takie są badania naukowe, że 42% amerykanów tak się uważa, dlatego socjalizm się nie przyjął w USA

      Odpowiedz
  2. modafinil

    Może i masz rację, może z czasem też tak będę myślał.
    Na razie jestem na takim etapie, że nie wyobrażam sobie nie osiągnąć jako takiego sukcesu.
    Moim głównym pomysłem na osiągniecie tego a zarazem sprawienie by nie było to zwycięstwo pyrrusowe jest uczynienie wszystkiego by PR/PZM wygrało tę walkę.

    Odpowiedz
    1. Żona garbatego informatyka

      W dzisiejszych czasach informatycy zwykle pracują w domu, więc jest w tym trochę racji. Tylko stawka godzinowa jest raczej trzycyfrowa. Szkoda, ze dużo ważniejsze dla spoleczenstwa zawody nie są tak uczciwie wynagradzane. Mam nadzieję, ze uda się to zmienić, bo tak jak Pan chciałabym żeby leczyli nas bardziej wypoczęci lekarze.

      Odpowiedz
      1. admin Autor wpisu

        Bardzo dziękuję za słowa wsparcia. Wszelkie zmiany zachodzą powoli, ale trzeba być konsekwentnym, a pojawi się sukces. Cieszą mnie dobre zarobki informatyków, bo one pokazują, że w Polsce można dobrze płacić pracownikom, o ile są potrzebni i jest na nich zapotrzebowanie rynkowe. One są dla nas trochę punktem odniesienia. Generalnie uważam, że większość ludzi w Polsce zarabia za mało i dziwi mnie to, że jako społeczeństwo nie walczymy o swoje tylko zaciskamy zęby.

        Odpowiedz
  3. Ola kokakola

    Genialnie to ująłeś: „korzystanie z protez, które pozwalają na holowanie swoich neuroz przez życie”. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. DD

    Boże, jakie to prawdziwe… Myślałam że tylko mnie irytują ci, którzy tak bardzo zatracają się żeby zarobić jeszcze trochę. Ogromne brawa z zasygnalizowanie problemu jeżeli chodzi o zdrowie psychiczne personelu medycznego. Rzadko kiedy porusza się takie sprawy w ogóle. A warto.

    Odpowiedz
  5. WMD

    Po swoich znajomych widzę, że wyższe zarobki motywują ich głównie do zaciągnięcia jeszcze większych kredytów. Dlatego pną się wyżej aby więcej zarabiać no bo przecież muszą spłacić coraz większe kredyty…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *