Pomyliłem się

może

Źle oceniłem ludzi. Sądziłem, że większość z nich ma mnie po prostu w dupie. To byłoby uczciwe, przecież od protestu głodowego minął już prawie rok, a od akcji wypowiadania opt outów ponad pół roku. W tym czasie udzieliłem raptem kilku wywiadów, nie afiszowałem się specjalnie. Robiłem wszystko co możliwe, żeby być jak najlepszym lekarzem. Ciężko pracowałem, jeździłem sobie na konferencje, kursy, szkolenia. (niestety na własny koszt).
Nie pisałem, ponieważ nie chciałem specjalnie się wychylać ani uzewnętrzniać. Zresztą i tak nie miałem na to ani czasu, ani sił. Praca w centrum urazowym zabierała mi całą masę energii. Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. nie analizowałem za dobrze swoich motywacji, ani konsekwencji swoich działań. Moim celem była po prostu poprawa sytuacji ochrony zdrowia w Polsce. Kiedy ją trochę poprawiłem, stwierdziłem, że wystarczy i że to jest czas, żeby poświęcić się leczeniu chorych, bo przecież o to walczyłem. (logiczne, prawda?)
Z drugiej strony nie powinienem mieć pretensji do ludzi, że nie rozumieją moich motywacji, jeśli założymy, że jestem osobą, która swoją narrację i wizje świata narzuca innym i w jakiś sposób kształtuje rzeczywistość. W takim wypadku oczywiste będzie to, że będę się wymykać standardowemu postrzeganiu i próba oceny przez pryzmat własnych ambicji i motywacji będzie prowadzić do niepoprawnych i nieprzychylnych mi wniosków. To jest niesłychanie zabawne, bowiem kiedy słyszysz od człowieka A, że pewnie masz ambicje polityczne to zdajesz sobie sprawę, że dla niego to jest ważne. Gdy człowiek B mówi Ci, że masz parcie na szkło i próbujesz zaistnieć, widzisz, że rozpoznawalność i sława stanowi dla niego wartość.
Oczywiście rozpoznawalność i bycie osobą publiczną ma też swoje dobre strony. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do wielu działaczy udało mi się osiągnąć wymierne rezultaty i mam poczucie, że byłem dobry w tym co robiłem. Ciągle mam poczucie wpływu na rzeczywistość i prawdopodobnie moja przeszłość dla niektórych ludzi będzie źródłem dyskomfortu i potencjalnego zagrożenia.
W gruncie rzeczy trudno się dziwić, w ciągu 3 lat udało mi się założyć organizację, stworzyć wspaniały i potężny zespół, którym w zasadzie nie musiałem kierować, bo był tak dobry. Dałem tym ludziom pełną swobodę działania i olbrzymie zaufanie i to wszystko doprowadziło do pierwszego od lat wyprowadzenia lekarzy na ulicę, akcji rozmów z politykami, zebraniu 300 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem dotyczącym pensji minimalnych, protestu głodowego czy też dalszego ciągu tego protestu, w postaci akcji ograniczania czasu pracy. Jeśli obecny i przyszły rząd dotrzymają słowa, to będziemy świadkami wzrostu nakładów na ochronę zdrowia.
Jakby na to popatrzeć to być może faktycznie pół roku przerwy od działania (to nie była prawdziwa przerwa, bo byłem niemiły dla ministerstwa za pośrednictwem Onetu) to za mało bym został zapomniany. Nie wiem czemu wymyśliłem sobie taki świat, w którym ja robię swoje, a ludzie postronni się tym nie interesują i nie wzbudza w nich to żadnych emocji. Prawdopodobnie moje postrzeganie rzeczywistości jest tak bardzo odmienne od reszty populacji, że wiele moich naiwnych, idealistycznych przekonań powinno ulec weryfikacji.
Nie wiem nawet do końca czego po tym wszystkim oczekiwałem, być może był to pewien rodzaj zmagań z rzeczywistością, takiego sprawdzianu czy jestem w stanie ją dobrze poznać, zrozumieć, a następnie zmienić. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku jesteśmy zakładnikami własnych przekonań, ambicji ale też kształtują nas przypadkowe rozmowy, zasłuchane poglądy. Tak naprawdę to zyskałem dużo więcej niż poświęciłem i cena jaką poniosłem za to wszystko była relatywnie niewielka. Teraz kiedy wiem, że tak naprawdę to co zrobię lub czego nie zrobię nie ma większego wpływu na to, jak będę postrzegany równie dobrze mogę prowadzić tego bloga, skoro sprawia mi to przyjemność.
Bycie osobą publiczną sprawia, że ludzie mają pewne wyobrażenie na twój temat i ono jest albo pozytywne albo negatywne, ale nie biorą pod uwagę tego, że jest to pewna kreacja, którą czasem należy spróbować oddzielić od osoby.

Proszę o udostępnianie treści:

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *