Moja droga do pracy

droga do pracy

Każdego dnia rowerem pokonuje do pracy 8,5 km w jedną stronę. To jeden z najprzyjemniejszych momentów mojego dnia. Wbrew pozorom Łódź to dosyć zielone miasto, w którym jest dużo parków i lasów. Można tak sobie zaplanować codzienną trasę, by mieć kontakt z naturą i odpoczywać z dala od ludzi. Zimno, wiatr, deszcz czy śnieg nie są dużą przeszkodą, przy czasie dojazdu wynoszącym do 30 minut, człowiek nie jest w stanie tak naprawdę zmarznąć, nawet przy ekstremalnych warunkach pogodowych. Fakt, kiedy na dworze jest -15 czy -20 trochę ciężko się oddycha, ale ile mamy takich dni w roku?

Oczywiście zdarzają się problemy, np jesteś w środku parku, jest zimno i mokro i pęka Ci łańcuch. Kiedy musisz iść, wtedy jest naprawdę nieprzyjemnie. Nieprzyjemnie jest też wtedy, kiedy się przewracasz, ale nauczyłem się kłaść płasko rower niczym motocykl. Zresztą wszystkie moje wywrotki były spowodowane chęcią nauczenia się jak jeździć rowerem po lodzie. Da się, ale na krótką metę i dopóki jedziesz prosto i idealnie trzymasz równowagę, skręcanie się źle kończy. Innym niebezpieczeństwem dla rowerów są torowiska tramwajowe, choć łódzkie są dużo bezpieczniejsze niż krakowskie, podobnie jest z mokrym, wyślizganym brukiem. Na szczęście w Łodzi generalnie było do tej pory raczej pustawo, choć za sprawą przewodnika lonely planet może się to zmienić. Dzięki temu, że było pustawo, nie miał kto wyślizgać tego bruku.

W pracy mam swoją szafeczkę i po 2,5 roku dostąpiłem największego awansu w swojej karierze zawodowej – przestałem się przebierać w korytarzu i dostałem miejsce w szatni zamykanej na klucz, gdzie trzymam zapasowe ubranie, ręcznik i całą masę innych rzeczy.

Moje eksperymenty dotyczące nieposiadania samochodu nie skończyły się najlepiej. Komunikacja miejska w Łodzi to kiepska sprawa, przeważnie jest niepunktualna i zdarza się, że korzystają z niej obywatele świata. Nie jest to środek transportu dla osób, które muszą zjawić się punktualnie w pracy. Wtedy kiedy chciałbyś zamówić taksówkę, bo jest np załamanie pogody i przez miasto przetacza się wichura, oczywiście czas oczekiwania będzie tak duży, że szybciej pokonasz trasę na pieszo. Zresztą już mi się raz zdarzyło po tym jak przestały jeździć tramwaje, biec przez park w wodzie po kostki i dotrzeć do pracy jako jeden z pierwszych. To jest wtedy piękna sprawa, kiedy pacjenci i zespoły chirurgów czekają na to aż do pracy przybędą anestezjolodzy i obstawiają, który zjawi się jako pierwszy. I ta radość „Damian dotarłeś”. Niestety więc muszę posiadać samochód.

Staram się jednak nim jak najmniej jeździć dlatego, że jestem perfekcjonistą i nie lubię kiedy rzeczy się psują. To jest fascynujące, że po kilkumiesięcznej przerwie, kiedy odgarniasz ręką z auta sterty liści, gałęzi, delikatnie przenosisz gniazda ptaków, które zdążyły się tam zalęgnąć i przesadzasz rośliny, które zdążyły wykiełkować samochód ciągle odpala. Był bardzo tani i przeważnie można nim jeździć. Wielokrotnie marzyłem o tym, żeby go zepchnąć z klifu w przepaść, ale trudności w praktycznej realizacji tego planu były za duże. Poza tym znalazłem wyjątkowo upartego mechanika, który się z nim związał emocjonalnie.

Wracając z pracy zmieniam trasę i jeżdżę Piotrkowską i najpierw rozkoszuje się wyprzedzaniem kierowców, którzy stoją w korkach. Szkoda mi ich, wszyscy uwierzyli w to, że auto jest symbolem statusu społecznego i że jest wygodnym środkiem komunikacji po mieście. Niestety nie jest i zarówno marnowanie czasu, jak i frustracja są wpisane w los kierowcy. Później jadę deptakiem i z ciekawością i sympatią patrzę na szczęśliwych ludzi, którzy jedzą, spacerują i cieszą się życiem. Myślę sobie wtedy, że większość z nich na pewno ani nie pracuje w szpitalu, ani nie studiuje medycyny, bo zwyczajnie nie mieliby na to czasu. Cieszę się, że przez moment też mogę poczuć się tak beztrosko, wkrótce będę miał jeszcze więcej tego szczęścia, bo moja droga do pracy wydłuży się do 13 km, dzięki czemu będę przejeżdżać aż przez trzy parki.
park

park2

park3

park4

Proszę o udostępnianie treści:

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *